Coraz więcej firm technologicznych zaczyna bardzo mocno rozwijać swoją sztuczną inteligencję. Obszary rozwoju są wszelakie, coraz częściej zaczyna sięgać się po obszar związany ze zdrowiem. Tak, Google jest w stanie zdeklasować swoich konkurentów, a wszystko to dzięki algorytmowi LYNA.
Sztuczna inteligencja od Google w natarciu
Nieoficjalnie mówi się, że Apple w najciemniejszych zakamarkach prowadzi prace nad sztuczną inteligencją. Głównie chodzi tu o narzędzia diagnostyczne oraz zdrowotne (zatwierdzone przez FDA). W przyszłości będziemy mogli spotkać je w kolejnych wersjach Apple Watch lub innych, mniejszych, przenośnych urządzeniach. Pierwsze nowinki można zobaczyć juz w Apple Watch Series 4, który oferuje jeszcze więcej funkcji związanych ze zdrowiem oraz bezpieczeństwem, np. monitor EKG, tryb SOS czy rozpoznawanie upadku.
Mimo wspomnianych zdrowotnych udogodnień oferowanych przez giganta z Cupertino, Google miażdży obszar medycyny. Inżynierowie z Mountain View ciężko pracują nad specjalnymi algorytmami, które nauczą się działać w obszarach coraz to bardziej zaawansowanej medycyny.
LYNA na bitwę z rakiem
Niedawno Google zrobiło „milowy krok” z zakresu deep machine-learning z zakresu zastosowań medycznych. Najnowszy algorytm firmy LYNA, z 99% dokładnością jest w stanie wykryć raka piersi. Używając go jesteśmy w stanie wskazać lokalizację rakowych formacji w całym ciele (np. węzły chłonne).
Google pragnie zauważyć – powołując się przy tym na badania merytorycznego Journal of Medicine, że specjaliści bez technologii oraz pod presją czasu nie diagnozują (lub robią to źle) raka z przerzutami. Odsetek jest wysoki bo sięga aż 62%. Liczby te pokazują, że Google dokonało wręcz niemożliwego w walce ze wspomnianym nowotworem.
Program Human-in-the-loop
Żeby było wszystko jasne – LYNA póki co nie zastąpi wykwalifikowanych specjalistów. Może jednak zaoferować szerokie spektrum profesjonalnych oraz dokładnych narzędzi. Ułatwią one podjęcie diagnozy oraz „wzmocnią” wyniki uzyskane przez lekarzy. To bardzo ważne, wszak historia zna przypadki, gdzie diagnoza niszczyła zdrowie ludzi bez nowotworu.
Gene Munster, założyciel LoupVentures oraz były analityk Piper Jeffray, twierdzi, że technologia Google umożliwi w przyszłości lekarzom „dokładniejszą diagnozę w krótszym czasie”. Wszystko to będzie możliwe, dzięki dopracowanej współpracy człowieka i maszyny. Gene sugeruje, że całość omawianego zagadnienia jest częścią dużo większej, szerzej rozwijającej się koncepcji – Human-in-the-loop Automation. Zakłada ona, że lekarze oraz pracownicy służby zdrowia pracują na codzień z zaawansowaną technologią, by zwiększyć swoje kompetencje.
Obiecujące wyniki oraz ograniczenia
Google przeprowadziło badanie, w którym brało udział sześciu certyfikowanych patologów. Współpracowali oni z LYNA w codziennej pracy. Feedback był zdumiewający – każdy z nich przyznał, że technologia nie tylko zmniejszyła ilość czasu pracy, ale w znacznym stopniu ułatwiła im postawienie trafnej diagnozy. Przed samym algorytmem jeszcze sporo do zrobienia. Przed nimi szereg badań klinicznych czy akceptacja komisji FDA.
Mając oczywiście na uwadze ograniczenia badań naukowych, obecne wyniki są bardzo obiecujące. Tak, można śmiało powiedzieć, że Google postawiło milowy krok w zakresie sztucznej inteligencji wykorzystywanej w medycynie. Jeśli projekt dalej będzie rozwijał się tak intensywnie, za parę lat właściciel „zielonego robota” odskoczy swojej konkurencji. A Wy – co sądzicie o sztucznej inteligencji i leczeniu różnych chorób?