DJI Spark – dron na każdą kieszeń!

Oceń stronę
[Ocen: 0 Średnia: 0]

Dosłownie kilka dni temu DJI zaprezentowało swoje nowe urządzenie, które wypiera poniekąd model Mavic Pro. Spark, bo tak nazywa się nowy dron, jest najmniejszym kopterem w portfolio firmy.

DJI Spark – wprowadzenie

Od momentu swojego istnienia (2006 rok), DJI stale wprowadza innowacje do świata domowych, latających maszyn. Model Spark to zupełnie nowy sektor, na który weszła firma. To bardzo dobry znak, że produkt ten nie jest liftingiem obecnej serii, ponieważ został zbudowany od podstaw. Dzięki temu można było wprowadzić poprawki już na etapie pierwszych szkiców jak również modeli testowych.

O parametrach słów kilka

Jeżeli mówimy o podzespołach nowego dziecka DJI to jedno trzeba podkreślić: Spark to model, w którym firma poszła na wiele kompromisów. Stąd nie oczekujmy od jego kamery zbyt wiele. Będąc przy obiektywie warto wspomnieć o dwuosiowym osadzeniu kamery (wyższe modele mają regulację trójosiową). Nie spodziewajmy się więc płynności nagrań znanych chociażby z modelu Phantom czy Mavic Pro.

Na uwagę zasługuje funkcja, którą polubią wszyscy miłośnicy selfie oraz ciekawych ujęć. Mianowicie chodzi tutaj o możliwość sterowania kamerą za pomocą ruchu ręki. W skrócie: po odpowiednim ułożeniu naszych palców jesteśmy w stanie uruchomić aparat, który zrobi nam zdjęcie.

Wracając jeszcze do kamery. Nagramy nią materiał wideo w rozdzielczości 30 kl/s. Jeśli chodzi o zdjęcia to wykonamy je przy użyciu matrycy o rozdzielczości 12 megapikseli. Sama jasność obiektywu jest bardzo przeciętna, ponieważ wynosi zaledwie f/2.6, a jej rozmiar to 1/2.3 cala.

Spark uczy się od starszych braci

Podstawa to prosta budowa omawianego drona. A jeżeli prosta to znalazło się miejsce na kilka dobrze znanych funkcji. Na pierwszy ogień weźmiemy zautomatyzowane tryby lotów naszego urządzenia. Jednym z nich jest QuickSot, który pozwoli nam na wybranie jednej z zaprogramowanych figur, np. precyzyjne wznoszenie się, okrążanie obiektu czy lot po ukosie do przodu i do tyłu z umieszczonym obiektem w centrum kadru.

Absolutnym “must have” każdego drona (chyba, że chodzi o wyścigowe drony) jest system wykrywania przeszkód. Nasz Spark sam ominie nieproszone obiekty o wymiarach większych, niż 20 x 20 cm (np. drzewa, mury, znaki, ludzie). Jeżeli chodzi o prędkość naszego kopterka to wynosi ona 50 km/h (V-max).

W połączeniu z promieniem latania wynoszącym 2 km i czasem lotu 16 minut, daje to przyjemne warunki do spędzania wolnego czasu. Należy pamiętać, że latając ciągle z maksymalną prędkością dużo szybciej wyczerpiemy nasz akumulator.

 

Kontroler jest bardzo podobny do tego, który jest dodawany do Mavica. Chcąc mieć aktualny podgląd z kamery musimy jedynie wsadzić nasz smartfon do urządzenia kontrolującego naszego drona. Przejdźmy jeszcze do aplikacji, czyli naszego centrum dowodzenia.

Korzysta ona z funkcji Tapfly, dzięki której klikając na ekranie miejsce ostateczne naszego lotu, Spark będzie się przemieszczał w jego kierunku (oczywiście omijając przy tym przeszkody). Mamy do dyspozycji również ActiveTrack. Po włączeniu tej opcji, nasze urządzenie będzie podążało za nami. Jest to super opcja np. dla ekstremalnych rowerzystów, dzięki czemu uchwycą swoje ewolucje z ciekawego kadru.

Podsumowanie, a w nim o cenie

Większość z nas pomyśli pewnie, że skoro jest to sprzęt bardzo mały, z trochę gorszą kamerą to i cena będzie bardzo atrakcyjna. Nic bardziej mylnego… Otóż włodarze firmy wycenili DJI Spark w Stanach Zjednoczonych na 499 dol. Przeciętny Amerykanin zapewne już “stoi” w kolejce po omawiane urządzenie…

Europejczykom natomiast przyjdzie zapłacić 599 euro. (!) Znając życie, w Polsce będziemy musieli wydać około 3000 pln. Odnośnie dostępności to sprzedaż rusza 15 czerwca, a sam dron ma być dostępny w sześciu kolorach obudowy. Mimo wysokiej ceny i braku topowej kamery, jest to dobre urządzenie dla ludzi, którzy dopiero wchodzą w świat filmowania z powietrza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.